Pomógł: 1 raz Wiek: 28 Posty: 76 Skąd: Otwock/Celestynów
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 07:28
Na pewno jest bardziej miękka. I jeśli się nie mylę ma też większą wyporność, a co za tym idzie trzeba użyć więcej ołowiu. Poza tym za ten materiał już trzeba płacić (jeśli aspekt finansowy ma znaczenie). Czy ja wiem czy łatwiejsza. Wydaje mi się, że łatwiej właśnie popsuć balsę, a to przez to, że jest bardziej miękka od lipy.
_________________ Pozdrawiam Cię.
Mężczyźni to duże dzieci, tylko ceny zabawek się zmieniają.
czyli wlasciwie balse mozemy samym papierem sciernym , badz pilnikiem wyrzezbic chyab tez sobie zamowie to drewienko musze porobic boleniowe woblerki /// Taka dygresja :wczoraj mi zyciowka poszla (bolen) na skitter popa rapali ;/ /// a wlasnie jesli boleniowe ... moglby ktos jakis mniej wiecej schemacik boleniowego woblera narysowac ?? bo nie wiem czy zrobic ze sterem czy bezsterowca ? wlasciwie to tych bezsterowcow schematy ;/ bo nie wiem jak sie robi takie woblery ;/ jak oczko umiescic i takie tam .... Z gory dzieki
Pomógł: 25 razy Wiek: 16 Posty: 839 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 18:44
borek napisał/a:
czyli wlasciwie balse mozemy samym papierem sciernym , badz pilnikiem wyrzezbic chyab tez sobie zamowie to drewienko
No muszę cię zawieść, papierkiem to ty niewiele zdziałasz Trzeba mieć ostry nożyk, i nim wycinasz wobka oczywiście, później tylko szlif papierem - drobne poprawki.
Niestety ja muszę kupować balsę, bo lipy niestety nigdzie nie mogę znaleźć, poza tym koło domu nigdzie nie rośnie. Mam tylko jeden problem, bo jak robie wobki z balsy i nawdycham się trotu to potem przez kilka godzin kicham. Chyba mam uczulenie.
Co do dociążenia wobków, to dalej mam niezły problem, ale myślę, że sobie poradzę. Muszę w końcu pójść do tego mojego znajomego, to może mi coś poradzi.
wiesz nigdy nie mialem z balsa do czynienia a na fotkach wyglada na bardzo delikatne drewno ... no ale mniejsza z tym Ja musze porobic sobie wobki na bolenie bo mam juz dosc tego ze (nie przesadzam) 5 kilowe sztuki sobie wyskakuja z wody co kilka minut
Chociaz ostatnio mi poszedl taki ladny jeden teraz bede o tym gadal z tydzien P
Pomógł: 1 raz Wiek: 28 Posty: 76 Skąd: Otwock/Celestynów
Wysłany: Sob Sie 30, 2008 22:46
jarek136ns napisał/a:
...Mam tylko jeden problem, bo jak robie wobki z balsy i nawdycham się trotu to potem przez kilka godzin kicham. Chyba mam uczulenie...
Niekoniecznie to uczulenie. Pył taki podrażnia nos to fakt, ale rozwiązaniem może być tak maska:
----->LINK<-----
A tu maż jeszcze inne:
----->LINK<-----
Zaletą tej maski jest to, że pył nie dostaje się do dróg oddechowych. Jest tania i do dostania w sklepie z lakierami do samochodów, materiałami BHP,allegro i innych. Poszukaj.
_________________ Pozdrawiam Cię.
Mężczyźni to duże dzieci, tylko ceny zabawek się zmieniają.
Pomógł: 25 razy Wiek: 16 Posty: 839 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: Pon Wrz 22, 2008 20:38
Dzięki, zastanowię się, czy czegoś takiego nie nabyć
[ Dodano: Pon Wrz 22, 2008 21:37 ]
A mam jeszcze takie pytanie - bo była mowa o gotowaniu korpusów w pokoście, czy w tym podobnej rzeczy. A więc pytanie brzmi - czy to jest niezbędne, czy wystarczy moczenie w caponie?
Pomógł: 1 raz Wiek: 28 Posty: 76 Skąd: Otwock/Celestynów
Wysłany: Wto Wrz 23, 2008 14:29
Ja się nie bawiłem w takie rzeczy. Wobler malowałem, następnie lakierowałem. Później go już do wody. Nie bawiłem się w takie rzeczy, ponieważ nim coś mu się stało (np. pęknięcie lakieru) był już zerwany . Przy tak już ograniczonych kosztach nie zwracałem uwagi na to, że został gdzieś na krzaku pod wodą. Nie walczyłem o jego wydobycie (co miało wpływ na to, że nie płoszyłem ryb w tym miejscu i nie musiałem szukać kolejnego). Więc siłą rzeczy należało ograniczyć koszty do minimum.
_________________ Pozdrawiam Cię.
Mężczyźni to duże dzieci, tylko ceny zabawek się zmieniają.
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
Stosowanie Kaponu miało na celu zmniejszenie chłonności materiału z którego jest zrobiony wobler, mimo że kapon służy do zupełnie czegoś innego.Można do tego celu użyć gruntu do drewna który zawiera o wiele więcej substancji stałych i bardziej ogranicza zużycie lakieru nawierzchniowego. Trzeba jednak pamiętać że lakierowanie zwiększa wagę przynęty i w efekcie z pływającego woblera można zrobić tonący Minimum koloru maximum lakieru nawierzchniowego, oczywiście z rozsądkiem. Szkoda że nie ma już w produkcji lakieru Urelit, dawniejszego "łodziowego" oprócz tego ze był niesamowicie twardy i wodoodporny to jeszcze był utwardzany chemicznie oddzielnym utwardzaczem co dawało komfort dawkowania. Można było podzielić sobie proporcjonalnie lakier i utwardzacz do mieszanki roboczej a pozostałą część lakieru bez trudu przechowywać przez długi czas. Lakiery poliuretanowe jednoskładnikowe (m.in.Domalux) które są często stosowane do lakierowania woblerów a także wzmacnianie jego konstrukcji mają niestety swoje wady. Pierwsza to kiepska odporność na działanie wody i druga najważniejsza po otworzeniu puszki lakier trzeba zużyć bo bardzo szybko się utwardza. Nie ma problemu jeżeli do polakierowania jest duża partia woblerów gorzej jeżeli masz polakierować kilka, wtedy litrowa puszka po kilku tygodniach jest do wyrzucenia, a kosztuje niemało.
_________________ Złapać można chorobę weneryczną. Ryby się łowi!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.