Wysłany: Wto Lis 20, 2007 23:04 ADMIRAŁ po raz pierwszy
Jakoś mi się nie układało do wyjazdu na morze na dorsze. Wakacje, dzieciaki i obowiązki służbowe. Ale pewnej niedzieli udało mi się połączyć plażowanie rodziny i moje rybki. Krótka rozmowa z kolegą przez telefon i jest jeszcze miejsce na „ADMIRALE” we Władysławowie. Jest to jednostka z 2 silnikami 300-konnymi osiągająca 19 węzłów i paląca 160 litrów na godzinę. Był mały pokaz przy wyjściu z portu.
Ale wszystko od początku.
Pomału się okrętujemy
Na tym kutrze obowiązuje odprawa paszportowa, ponieważ pływa poza granicami wód terytorialnych. Po odprawie paszportowej kierujemy się na łowisko. Olek (nawigator) ustawia kurs na tylko sobie znane łowisko i ruszamy pełną parą. Pomału wszystkie kutry pozostają daleko w tyle. Na łowisko płyniemy około 2 godzin i jest czas na małą historię kutra. Krzysztof (armator) opowiada, jak go przygotowywali dla potrzeb wędkarskich. Relingi, dulki dla wędek, uchwyty na pojemniki, aby się nie suwały po pokładzie - wszystko wykonane „ze stali szlachetnej” podobno zamawianej u „ZEPTERA”. Najnowszy sprzęt elektroniczny na wyposażeniu, przy którym Olek czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. A że jest to „pies na dorsze”, to dopiero o tym mieliśmy się przekonać.
Wreszcie dopływamy na pierwsze łowisko i ku zdumieniu wszystkich wędkarzy pierwszego dorsza wyciąga kobieta, która pierwszy raz jest na morzu. Trochę to nas zdeprymowało i pomału i my zaczynamy łowić. Przez długi okres z największymi dorszami prowadził syn naszego kolegi, który złowił 2 dorsze po 5 kg. I nie byłoby w tym nic dziwnego, ale i on też jest pierwszy raz i na dodatek ma 13 lat. Chyba ten kuter jest jakiś inny nie tylko z wyglądu. Morze jest bez „dryfu”, jak to określa Olek, ale nie daje za wygraną i cały czas szuka. I znajduje. Tu dopiero zaczyna się „rzeź” dorsza. Wszyscy na zmianę holują pojedyncze jak i podwójne sztuki. Na jednym dryfie trafiają mi się 2 dublety i 3 pojedyńcze dorsze. Kilka spina mi się po drodze do góry, ale jest sygnał i napływamy znowu, sytuacja powtarza się dwukrotnie. Ręce bolą od holu i ostatni dryf muszę odpuścić. Na nim pada największy dorsz rejsu 6 kg. Rekord młodzieńca zostaje pobity - jak na stare wygi przystało.
Trzy dzwonki i wracamy do portu. Nie będę opisywać kawek, herbatek czy obiadku w drodze powrotnej, które obecnie są standardem na każdym kutrze. Ogólnie wyciągnąłem 9 dorszy z przedziału 2 – 3 kg, z czego jestem bardzo zadowolony i jest to mój jak na razie najlepszy wynik.
Jeszcze raz wielkie podziękowanie dla Krzysztofa, który bardzo poważnie traktuje swoich klientów oraz dla Olka, który naprawdę w tym wszystkim wie, o co chodzi.
Więcej o kutrze można dowiedzieć się na www.admiral-dorsz.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.