Moja pierwsza wyprawa spinningowa zaczela sie tak:
3 Grudnia wieczorem czekalem na to, ze moze ktos raczy pojawic sie na gg lecz niestety tak sie nie stalo..
Nastepnego dnia rano budze sie okolo 7:30 przeciagam sie i wlaczam komuter. W tym samym momencie poszedlem cos podjesc
Komputer sie zalaczyl wyskakuje okienko z gg (niby nic wielkiego) loguje sie i patrze a tu wiadomosc od kolegi:
'Kris na rybki jedziesz?'
'jak tak to badz o 8 na birchmere'
patrze na zegarek 7:35 wygladam za okno i mysle sobie ze nawet ladna pogoda sie zapowiada.
Poszedlem sie ubrac, zrobilem sobie kawke (inke ale nie ingerujmy w to ) i wypilem pozniej kanapki, herbatka do termosu wszystko do plecaka, po rower i na rybki..
Okolo 8:05 bylem na birchmere Michala (kolegi) jeszcze nie bylo..
Siadlem na pienku wyjalem termosik pomyslalem ze troszke herbatki mnie rozgrzeje i tak sie stalo
Pograzylem sie troche w zadumie az nagle niewiadomo skad znalazlem sie na ziemi od razu sie domyslilem kto to (oczywiscie po zaliczeniu gleby jeszcze pogadalismy itp. )
Trzymal w rece spina i mowi do mnie 'masz'
Zlozylem wedke przywiazalem twistera i coz lowimy (a tego tylko tyle widzialem zaraz gdzies polazl kumpel oczywiscie ) Dobra - powiedzialem sobie ze bede sie trzymal tego co na forum pisali (tym forum ofkors ) Rzut i sciagam sciagam i sobie przypomnialem ze trzeba podszarpywac lecz twister byl juz przy brzegu. Wyjelem. Kolejny rzut i juz ksiazkowo podszarpywalem oczywiscie nie z takim wdziekiem jak to robia zawodowi spinningisci.. podszarpuje, podszarpuje i nic ale jakos mnie tak zaczelo wciagac te spinningowanie.
Kolejny rzut i Ciach! zaczepilem o cos, Michala nie widze wiec dodatkowego twistera nie dostane postanowilem zaciac i Ciach! udalo sie oczepilo sie.. podszarpuje i sciagam i wyjmuje..
Kolejne kilka rzutow lecz nic..
Chwile potem jak pomyslalem sobie zeby przejsc w inne miejscr, postanowilem zarzucic twista tam gdzie mialem zaczep.
Jak postanowilem tak zrobilem i rzucilem, ciagne i nagle poczulem lekkie szarpniecie lecz pomyslalem ze to znowu zaczep ale z ciekawosci zacielem no i ku mojemu zdumieniu jest na haczyku jakas mala ryba, hol nie trwal dlugo i rybka laduje na brzegu mierze ja i rybka ma 23 cm i jest to okon no to calusa i do wody
Do konca wyprawy juz nic nie zlowilem..
Pozdrawiam i Dziekuje za przeczytanie!
Prosze o szczera ocene..
_________________ Powracam z nowym doświadczeniem
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
Masz ciekawy styl pisania, opis połowu czyta się z dużym zainteresowaniem.
23 cm okoń na pierwszej wyprawie spinningowej to spore osiągnięcie, gratulacje!
Z tak długim tekstem dobrze komponowałyby się jakieś zdjęcia.
Z tak długim tekstem dobrze komponowałyby się jakieś zdjęcia.
Dziekuje, co do stylu staram sie jak moge (pisarzem nie zostane xD ) a co do fotek to akurat moj K800i sie ladowal tam bym narobil zdjatek a zdjatek..
A moze pod choinke zazycze sobie Cyfrowke wtedy bedzie co podziwiac Pozdrawiam!
P.S. Jak mozna zrobic tak aby zdania cytowane byly oddzielnie? wpisywalem [quote=''Lisek'']Masz ciekawy styl pisania[/quote] i jak Widzisz nic
Oczywiscie wszystkim dziekuje oczywiscie moge opisywac kolejne wyprawy jak chcecie
P.S. Jak mozna zrobic tak aby zdania cytowane byly oddzielnie?
Przecież można, rozdzieliłem cytowane zdania w Twoim poprzednim poście. Jak? Nie będę tłumaczył, wystarczy że klikniesz "edytuj" w prawym górnym rogu posta i sam zobaczysz.
Pierwszego okonia na spinning nigdy się nie zapomina . Fajnie napisane. Aż sobie zacząłem przypominać moją taką pierwszą wyprawę i bardzo podobnie ją wspominam .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.