Ja łowie sandacze na dwa i na jeden, na dwa dwa podskoki i ślizg robię kołwrotkiem bez ruszania kijem podczas skoków kij w góre i zwijamy luz i znowu ślizg po dnie.
Na jeden robię skokami tylko większe skoki i zbieram luz podczas opadu.
_________________ "Na lądzie wędkarzy tłum a w wodzie jeden sum"
"Sama wędka wędkarzem nie czyni"
Pozdrawiam
Nagrody w minikonkursach Wygrane: Zasponsorowane:
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
ambasador Karaś Chodzi się na ryby a nie po ryby!!!
Pomógł: 3 razy Wiek: 25 Posty: 80 Skąd: Włocławek
Wysłany: Nie Lis 23, 2008 22:03
Nie odbiegamy.
Zaproszenie dotyczy wszystkich na tym forum bo mamy tu kilku, którzy mają większe doświadczenie w łowieniu sandaczy i fajnie byłoby nauczyć się od Nich na żywo jak łowić tą piękną rybę.Ale może to faktycznie zadanie dla Administratorów i Moderatorów organizować spotkania.Mimo wszystko byłoby ekstra gdyby zebrała się większa paczka po kiju.
ambasador to nie o to chodzi. Chodzi o odbieganie od głównego wątku jakim jest "Technika łowienia Sandaczy". Na wspólne wypady można umawiać się w dziale wspólne wędkowanie.
_________________ Jestem Polakiem i poprawnie używam swojego ojczystego języka. A Ty? Pisz poprawnie po polsku
Masz problemy z pisownią? Jest dużo sposobów na ich rozwiązanie:
- słowniki on-line
- przeglądarka Mozilla Firefox, która podkreśla na czerwono błędnie napisane wyrazy
- programy typu Microsoft Office, Open Office, które również podkreślają błędy
Niepoprawna pisownia świadczy o twoim stosunku do tego forum i ojczystego języka.
Pomógł: 2 razy Wiek: 26 Posty: 330 Skąd: włocławek
Wysłany: Pon Lis 24, 2008 10:06
Kiedyś moja główna techniką było bardzo wolne wręcz ślamazarne prowadzenie gumy nad dnem.Do tego bardzo często robiłem chwilowe przerwy w ściąganiu.Dawało to nawet dobre efekty. Potrafiłem złowić jednego wieczora zawsze ponad 10 sandaczy ale dodam ze trafiały mi się co wieczór 2 lub 3 wymiarowe a reszta pod wymiar i mniejsze ale przy dużej liczbie sandaczy w moim łowisku to była norma. Nie było tam dużych sandaczy (maks 60 - 65 cm) ale liczba brań pozawalała na sprawdzaniu rożnych technik.Dużo razy sandacz lubi zaatakować opadająca gumę do dna zaraz po wpadnięciu do wody więc trzeba być stale skoncentrowany.Właśnie w październiku mi tak wziął ten nie wyjęty duży sandacz.Guma po wpadnięciu do wody nie dotarła do dna w połowie poczułem takie szarpniecie szczytówki ze spina z reki by mi wyrwało
Ja łowię sandały na wobki ale tylko w określonych miejscach łowię na Chańczy na płytkiej wodzie i na Sanie ale tylko na opaskach. Dla mnie największym utrudnieniem podczas łowienia sandaczy na wobki jest ściągnięcie szybko przynęty na dno ( sandacze na Sanie stoją głównie w miejscach w które bardzo ciężko jest wprowadzić wobka szczególnie głęboko wyjątkiem są opaski ).
_________________
ambasador Karaś Chodzi się na ryby a nie po ryby!!!
Pomógł: 3 razy Wiek: 25 Posty: 80 Skąd: Włocławek
Wysłany: Czw Lis 27, 2008 01:11
Witam.
Tak jak pisałem we wcześniejszym poście miałem ostatnio przypadek odgryzienia ogonka gumy (prawdopodobnie sprawcą był sandacz).No i zacząłem myśleć jak tu dozbroić gumę ale tak żeby się dozbrojka nie plątała z kotwicą i nie była przyczyną większej liczby zawadów a jednocześnie znajdowała się jak najdalej.Myślałem i wymyśliłem, mianowicie:
Kupiłem cieniutką stalkę na szpuli (5m) i małe kotwiczki, za pomocą igły przeprowadziłem stalkę od tyłu ogonka kopyta do samej główki i dowiązałem do nasady oczka (stalka jest na tyle giętka, że daje się zawiązać).Efekt jest taki, że stalka przechodzi wewnątrz gumy więc nic nie powinno się plątać.Kotwica jest jednym grotem wbita w ogonek a dwa pozostałe groty są ustawione na godzinach dziesiątej i czternastej, część kotwicy z oczkiem wnika w głąb gumy i podąża za stalką.
Taka dozbrojka jest dość upierdliwa w wykonaniu ponieważ trzeba precyzyjnie odmierzyć długość przyponu tak, żeby nie marszczył ogonka poza tym stalkę trzeba przeciągać bardzo delikatnie bo tnie gumę jak nóż.Najgorzej jest w miejscu łączenia ogonka z korpusem gdzie guma jest cieniutka.Raczej nie do wykonania na łowisku bo wymaga czasu i cierpliwości, trzeba przygotować kilka gum w domu.
a teraz zalety tego systemu:
1. W przypadku typowego dla sandacza podskubywania ogonka kotwica trafia jako pierwsza do pyska ryby razem z samą końcówką gumy (kotwica jest malutka więc nie powinien jej wyczuć).Wszystkie dozbrojki jakie widziałem nie były montowane na ogonku a co najwyżej na końcu korpusu gumy przed ogonkiem.
2. Stalka nie ma wpływu na pracę gumy ponieważ znajduje się wewnątrz korpusu i jest na tyle giętka i delikatna, że nie wywiera oporów przy wachlowaniu przynęty.Natomiast sama kotwica zwiększa wagę ogonka co powinno skutkować jego agresywniejszą pracą.Jednocześnie sama kotwica nie stwarza oporów dla wody ponieważ poza obrys paletki ogonka wystają tylko końcówki grotów.
Nie wiem jak guma będzie znosić hol ryby tylko za kotwicę (czy nie będzie się rozcinać), wiem natomiast, że testy przeprowadzone w wannie wyglądały obiecująco.Guma chodziła naturalnie.
Na razie jednak są to wnioski czysto teoretyczne bo jeszcze nie wypróbowałem systemu nad wodą.A może ktoś już zetknął się z taką dozbrojką i nie jestem tu jakimś pionierem.
Proszę kolegów o wypróbowanie tej metody i opisanie wniosków na forum.Być może okaże się to kompletną kichą i wcale się nie sprawdzi a może otworzy wrota wód do sandaczy.
Pomógł: 2 razy Wiek: 26 Posty: 330 Skąd: włocławek
Wysłany: Czw Lis 27, 2008 10:21
Sandacze lubią niestety też przytrzymać brzuch kopyta lub rippera od spodu jak atakują gumę Mieliśmy parę takich brań. Wyglądało to tak : branie , zacięcie , ryba stoi w miejscu jakby zaczep i po chwili luz na wędce i pozostają ślady na kopycie na brzuchu Też myślałem o dozbrajaniu kopyt kotwiczką od dołu Rozmawiałem z kolega z pracy na ten temat specjalistą od sandaczy i mówi ze przerabiał już ten temat czyli dozbrajanie gum miał nawet specjalne systemiki ze Szwecji na szczupaka do dużych kopyt oraz twisterów i nic to nie dawało ( dalej ślady na gumie za to w innym miejscu niż dozbrojka i brak zacięcia ryby ) ponieważ taki sandacz co podskubuje nie jest głodny jedynie może być zaciekawiony guma i ja jedynie trąca lub lekko podszczypuje .Podam tu przykład najedzonego psa któremu damy miskę z jedzeniem i zamiast jeść będzie nosem rozgrzebywał jedzenie Taki śmieszny przykład ale pasujący do tego tematu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.