Wreszcie ktoś się poważnie zabrał za renaturalizację rzek i budowę przepławek z prawdziwego zdarzenia.
No borys, trzymam kciuki za Wisłokę
[ Dodano: Sro Lis 21, 2007 09:29 ]
Z ta Wisłoką to może nie być taka prosta sprawa.
Planuje się budowę zbiornika Myscowa-Kąty na Wisłoce. Odpływ wyrównany ma wynosić 2,25 m3/s i tyczyć się to ma 70% czasu w roku czyli ponad 2/3. Natomiast przepływ nienaruszalny ustalono ostatecznie na 0,45 m3/s /tzw. przepływ biologiczny/. Teraz pytanie - czy przy takich przepływach Głowacica ma szanse egzystencji bo to strasznie mało.
Ja tego nie wiem ale ichtiolodzy pewnie tak i martwi mnie, że chyba wezmą to pod uwagę.
Mimo to trzymam kciuki
_________________ Pozdrawiam.
Reklama ta nie wyświetla się osobom zarejestrowanym, Zarejestruj się.
Jest to dosyc stary dokument ale z tego co wiem to głowatki w Wisłoce już pływają i to wymiarowe a co do zbiornika w Kątach to na razie mały problem bo planują już go budowac co najmniej od kilkunastu lat i wiem ze nadal są problemy z którymi pomysłodawcy nie mogą sobie poradzic.Gdyby nawet zapora przegrodziła Wisłokę to zawsze jest jakaś szansa że zaaklimatyzują się nawet po obniżeniu prędkości przepływu tym bardziej że też aklimatyzują sie nawet w zbiorniku zaporowym (Czorsztyn). Póki co zapory nie ma
_________________ Złapać można chorobę weneryczną. Ryby się łowi!
Z jednej strony planuje się renaturalizację rzek a z drugiej planuje budowy zapór, jakoś to mi w parze nie idzie. Nie tylko planuje się budowę zapory na Wisłoce ale również na Wisłoku powyżej już istniejącej w Sieniawie. Co z tego będzie zobaczymy, najlepiej, żeby nie powstała ani jedna - takie jest moje zdanie. Nie będę się zresztą rozpisywał - ciekawa dyskusja na ten temat jest na forum Beskidu Niskiego - warto poczytać.
http://forum.beskid-niski.pl/viewtopic.php?t=340
Cieszę się, że w Wisłoce już pływają głowatki, oby starczyło im miejsca na dłużej i oby było ich dużo bo na Wisłoku to raczej nie ma szans, jest po prostu za mało wody. W sumie San mam 20 km. od chaty więc mam blisko co nie znaczy, że pod nosem by się nie przydały. No ale już nie wybrzydzam bo mnie jeszcze posądzicie o takie tam jakieś
No i faktycznie po pierwszej "wyprawie głowatkowej" nad San
pogoda była bardzo ładna, nie mogliśmy sobie odmówić wędkowania....
jednak San nie był dla nas łaskawy.Łowiliśmy od strony głównego koryta ,mimo tego że, druga strona rzeki była o łagodniejszym nurcie, San bronił dostępu wałami ze śniegu.....
Mało tego, woda stopniowo zaczęła przybierać, tracić przejrzystość i nie za bardzo pozwalała na brodzenie ze względu na takie paskudztwa które potrafiły konkretnie przyłożyć w nogę.....
Przetestowaliśmy wędki które okazały sie bardzo przyzwoitym sprzętem, test przeszły także nowe pianki i oczywiście przetestowaliśmy pracę przynęt głowacicowych. niestety nie przetestowaliśmy hamulców w kołowrotkach bo pannice głowatki nie zechciały takich starych ramoli jak my zaprosić do tańca . Wodnik jest posiadaczem bardzo mocnego i świetnie pracującego kołowrotka którego test zamieszczony jest tutaj:
http://www.wedkowanie.net/topics61/934.htm#11635
Jednak jak na wyprawę praktycznie w ciemno było bardzo fajnie. Poznaliśmy świetne miejscówki brzanowo-kleniowo-świnkowe na które na pewno się wybierzemy jak będzie cieplej i klarowniej nad Sanem
Ogólnie wyprawa zakończyła się wynikiem 1:0 dla głowatek ale jaką frajdą jest przebywać nad tą piękną i rybną rzeką wiedzą tylko Ci którzy mieli możliwość spędzić chwilę czasu tutaj. Zresztą sami popatrzcie:
Czekamy jeszcze na relacje Wodnika i pora planować następną wyprawę, tym razem na pstrągi
_________________ Złapać można chorobę weneryczną. Ryby się łowi!
Wiele do dodania to ja tu za bardzo nie mam.
Wspomnieć muszę jednak, że San trochę z nas zakpił. Woda jeszcze o normalnym, niskim stanie w sobotę rano, w niedzielę była już taka jak to Borys już wcześniej opisał.
Nie lada odwagą było wejście do takiej wody z uwagi na owe pływające kawałki lodu, które skutecznie mogły podciąć nogi i przyczynić się do bardziej "morsowskiego" poznania rzeki czyli krótko mówiąc, nauki pływania w styczniowej wodzie
Nie obyło się też bez strat, mowa oczywiście o przynętach, kilka urwanych przynęt to szczegół ale jak wygląda duży wobler po kilkunastometrowym locie i zetknięciu się z taką bryłką lodu zobaczcie sami:
Woda niestety nie pozwoliła nam na łowienie z nurtu dlatego przerzuciliśmy się na przechadzkę wzdłuż brzegów a później zmieniliśmy "ciężką artylerię" na "lżejszy kaliber" w poszukiwaniu zabłąkanych kleni i okoni.
Borys w akcji
Ale gdzie tam , nawet prośby na kolanach nie pomogły
Muszę przyznać, że "Power Mesh" Borysa mi przypasował /test tutaj -> http://www.wedkowanie.net/topics62/709.htm /, bardzo dobrze leży w ręce i już teraz wiem, że będzie moim partnerem podczas wypraw pstrągowych.
No i jeszcze ze dwie fotki na koniec:
To by było na tyle - czekamy do lutego, czekamy na dobrą wodę i czekamy na pstrągi
Ale za to piękne zdjęcia jak tam San jest piękny szkoda że w Stalowej Woli i Ulanowie już taki brudny :sad: ale może sie to kiedyś zmieni.(Marząc może i głowatki by były )
Joka ze Stalowej Woli nie jest aż tak daleko nad górny San. A głowacica nie jest zdobyczą tak pewną jak okoń, kleń czy szczupak, dlatego każdy z nas ma równe szanse połowić tą piękną rybę. Jak będziesz miał ochotę zapolować na głowacicę, to przygotuj mocny sprzęt i uzbrój sie w cierpliwość no i możesz przyjechać kiedy chcesz
_________________ Złapać można chorobę weneryczną. Ryby się łowi!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.