Kiedy to było ? co najmniej z 7 lat temu Znajomy mamy zabrał mnie na staw karpiowy. Złapałem wtedy karpia pod 1kilo oczywiście z dużą pomocą Później kilka lat nic, ale cały czas pytałem mamę kiedy znowu pojadę na ryby, spodobało mi się I wyprawa w ostatnie wakacje z innym znajomym na Kanał Piastowski - złapałem z 10 okoni, po tej wyprawie kupiłem książkę o wędkarstwie, znalazłem wędkę w piwnicy i zacząłem łowić
_________________ Wędkuję dopiero drugi sezon, wciągnęło strasznie, nigdy nie mogę się doczekać następnej wyprawy
Reklama ta nie wyświetla się osobom zarejestrowanym, Zarejestruj się.
Ja natomiast próbowałem wielokrotnie razem z dziadkiem, ale nic mi nie wychodziło. Okazało się potem, że mam źle przygotowany sprzęt i ochota do wędkarstwa mi odeszła. Jak na 6 lat złapać jedną płotkę.
Pewnego dnia poszedłem do kolegi na działkę. Był tam u niego wędkarz, który ma pomost. Zaprosił nas, pokazał, jak przygotować wędzisko i zaczęło się łowienie ryb. Teraz dokształcam się czytając książki, forum. Bardzo mnie to wciągnęło.
ntakiego pstrąga znad ogniska tylko posolony(inie smakowała mi bardziej ryba)
Moja pierwsza wędka wyglądała jak wspomnieli admini,w pełni profesjonalna drabinka, używana jako totalny pogromca kiełbi.Żyłkę pozyskiwałem z siatki na owady, zakładanej na okna , a haczyki miałem dwa. Jeden na suma a drugi na kiełbie.Niestety duży haczyk zgubiłem Później potoczyło się już gładko.Jeśli tylko mogłem wolny czas spędzałem nad wodą ( zimą łaziłem tylko po zamarzniętym potoku). Rybka za rybką i zrobił się ze mnie wędkarz.Nawet gazety miałem wtedy tylko niemieckie. Miałem ich trzy sztuki i była to dla mnie biblia.Pierwsza niebieska Germina( dla młodszych - kij teleskopowy), itd.
Się kręci.
Moja to jest bardzo normalna historia Gdyby nie wójek to nadal bym nic nie widział o rybach itp Pewnego dnia, było bardzo gorąco, około 4 lat temu, wójek zabrał mnie do siebie do domu żebym mu tam pomógł w pewnej rzeczy z komputerem Chodziło dokładnie o sformatowanie dysku Po zrobieniu tego w/w zaproponował mi żeby pojechać na 3-4 godziny na rybki, oczyisćie się zgodziłem, chociaż nie miałem na myśli tego że da mi również łowić. Gdy się pakowaliśmy zobaczyłem że wynośi 2 wędki. Nic się nie odzywałem bo wiedziałem już oco chodzi Zajechaliśmy nad wodę, wójek wyjął 2 spinningi i się zaczęła nauka wędkowania Wytłumaczył mi jak zarzucać i jak kręcić kołowrotkiem i manewrować na sandacza. (było to Jeziorsko więc sandacza jest tam dużo) Noi tak po 1 godzinie wójek już coś ma, krótki hol i na brzegu ląduje dość mały Sandacz który cieszy Po 2 godzinach zrobiliśmy przerwę, po to żeby mi wytłumaczył jak się zmienia przynęty itp. Wszystko załapałem w dosłownię chwilę. Potem znów zaczeliśmy łowić, tyle że ja zmieniłem kopyto na żółte, to kopytko miało w ogonku takie małe dzwoneczki które dzwoniły jak sie przynęta ruszała I tak przynęta nic nie dała. Wróciliśmy do domu bez ryby (oczywiście ryba została wypuszczana) Przez te 4 tylko 2 razy wziąłem rybkę do domu, mianowicie 1 karpia na wigilię i 1 szzupaka ot tak. Resztę ryb zawsze wypuszczam, choć bardzo lubie ryby ale nie lubie zabierać życia rybie Tłumaczę sobie że za rok czy 2 złowię taka samą ale dużo większą. I to oto moja przygoda z rybami:)
No to dałeś popis pisowni... Zainstaluj firefoxa, podkreśla błędy. - admin
Wszyscy koledzy łapali to ja miałem byc gorszy???:)Zaczeło sie od czytania gazet wędkarskich a potem mozolne zdobywanie doswiadczenia:)Teraz mi sie śmiac chce jak sobie przypominam swojego bambusa i ruski kolowrotek okragly:) ale spławik z pióra mam do dziś i żadny kupny nie ma do niego startu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za poblikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.