ehh moja historia jest conajmniej dziwna otóż moja tata zapalony wędkarz non stop chodził na ryby. Miałem wtedy z 6 lat . Ładne kilka dni go męczyłem żeby chociarz raz mnie zabrał na ryby. No i stało sie poszliśmy na pobliskie bagienko i wtedy złowiłem swoją 1 rybke . była to malutka płoc albo okoń już nie pamiętam. Ale wiecie jak to bachor nie kręciło mnie to zabardzo i poprostu nie chodziłem już z tatą .
2 lata temu w lutym szedłem z tatą na rynek. Zaproponował mi że kupi mi wędke (wiecie tata świeci ze ma kase bo dostał wypłate ) . Kupiliśmy wtedy "kozacki" 3 metrowy ruski teleskop oraz pewnie każdemu znany kołowrotek golden . był wtedy luty wiec nie było gdzie łapac to wędka wylądowała w piwnicy . w kwietniu wujek zapalony wędkarz zaproponował mi żebyśmy wybrali sie na ryby . Zwarci i gotowi ja mój tata i wujek wyruszyliśmy na ryby. Wujek i tata łapali ładne karasie , liny a ja bez brania . może to przez żyłke 0.28 no ale cóż. Nagle mój spławiczek pięknie się zanużył ja zacinam a tutaj piękny karaś złocisty. Wtedy też wzbudziło sie moje ogromne zamiłowanie i fastynacja do tego gatunku. To była jedyna ryba złowiona przeze mnie tego dnia. Ale połknołem bacykla . Zakupiłem lepszy sprzęt , opłciłem karte i od tamtej pory śmigam na ryby zawsze kiedy mam wolny czas .
pozdrawiam osiołek
_________________
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
22 listopada. Dokładnie 8 lat temu byłem pierwszy raz na rybach. Łowiłem na spinning. Sprzęt miałem iście pierwszej klasy: 3 metrowy teleskop i czterołożyskowy kołowrotek; wszystko z bazaru. O dziwo kołowrotek przetrwał próbę czasu i mam go do dziś. Dzień był taki jak dzisiaj, pochmurny i padał śnieg. Złowiłem wtedy też pierwszą w życiu rybę - okonia 21 cm na 3 cm srebrnego twistera. Okonek tak mi się spodobał, że postanowiłem go zabrać do domu. I gdy tak sobie pływał w wannie to mi się szkoda go zrobiło, bo tak smutno patrzył na mnie. Postanowiłem go wypuścić i tak razem z tatą szedłem w zamieć śnieżną nad staw zwrócić wolność rybce. Od tamtej pory nie zabrałem ani razu ryby do domu. Aż dziw, że zapamiętałem ten dzień.
Byłem jeszcze w podstawówce, wybrałem się z ojcem na jezioro, zarzuciłem nowo kupioną wędke teleskopową, siedzimy, jest rano, chłodno. Po godzinie pierwsze branie i pierwsza w życiu ryba, był to karp 47 cm, od tamtej pory każdą wolną chwilę spędzam z wędką
Moja przygoda zaczęła się nad J. Gosławickim na wakacjach, miałem wtedy bodajże 6 lat, nie byłem pierwszy w rodzinie, bo tata i ciocia łowili już dośc długo. Siedziałem wtedy z mamą i tatą na pomoście, tata łowił ryby, mama się opalała a ja siedziałem sobie na pomoście. W pewnej chwili tata musiał po coś zejśc z pomostu i iśc do pokoju. Kazał mi przypilnowac wędek, dał mi kilka wskazówek co robic, gdy "szczytówka się ugnie". Cisza, spokój... I nagle szczytówka drgnęła, potem znów i w koncu zaczęła po prostu szalec. Zgodnie ze wskazówkami taty zaciąłem, poczułem niesamowity opór, cholowałem z ogromnym trudem rybę ok. 20 min. Wreszcie przybiegł tata i dokończył walkę, jak się potem okazało był to karp ważący 4,15 kg. Od tamtego czasu tata zabierał mnie na każdą wyprawę... Teraz mam 14 lat i zaczynam przygodę z wyczynem... TAK TO SIĘ ZACZĘŁO !!
Ja ,,zaraziłem" się wędkarstwem od kuzyna.Pamiętam pierwszy raz bardzo dakładnie.Byłem właśnie z kuzynem w parku i widziałem gościa który łowił,a że wiedziałem że kuzyn ma wędki to powiedzaiłem mu że też tak chcę.Przeniosłem mu z domu wędki i robaki,a on zarzucił i powiedzaił,że jak spławik zniknie to mam zacinac i spławik znikł,zaciołemi wycholowałem karasia.Miał ze 30 cm.Wtedy miałem z 7 lat i od tej pory zawsze z kuzynem jeździmy razem na ryby.Aktualnie zaczynam bawić się w wędkarstwo wyczynowe.
Moja przygoda zaczęła sie kiedy mój wujek zaproponował mi żebyśmy kupili sobie karte.Byłem z nim kilka razy bo wujek nie ma już czasu na ryby i mu sie troche nie chce:(.Pierwsza rybke jaka wyciagnąłem był wymiarowy lin.Zarzuciłem raz i od razu spławik znikł;).Zacinam i ups czuje opór , kolega zabiera mi wedke i wyciąga ładnego linka.Teraz chodze z moim starszym kolega na rybki i to od niego sie wszystkiego nauczyłe.Teraz nad woda moge siedzieć cały dzionek.Miałem wtedy 13lat.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.