Wysłany: Sob Cze 23, 2007 16:09 Miały być karpie (nocka 22 - 23 czerwca)
No więc wczoraj wybraliśmy się z dwoma kumplami na nockę do Niesiołowic na Kaszubach nad J. Czarne. W zeszłym roku złapałem tam swojego pierwszego w życiu karpia i węgorza więc byłem pełen optymizmu bo myślałem, że będzie to tylko formalność - zarzucić, poczekać i złapać. Zadanie okazało się jednak nie takie proste jak mi się wcześniej wydawało. Karp tym razem nie chciał kompletnie współpracować i na 8 wędek jakie mieliśmy zarzucone (można tam łowić na 3 wędki) nie raczył nawet spojrzeć.
Pan kasujący za połów poza bajerem jaki wciskał chyba wszystkim wędkującym, że nie można tu nie złapać karpia, ostrzegł nas przed podchodzącymi do stanowisk lisami. Hmm, lis nie groźny więc przyjęliśmy to do wiadomości, nie robiąc jednak z tego jakiejś sensacji. Po jakiejś chwili na moim stanowisku ujrzałem małego lisa, który jednak szybko czmychnął do lasu jak tylko podszedłem w jego stronę. Co jakiś czas pojawiał się jednak tu czy ówdzie po czym znikał. Kiedy zrobiło się ciemno, nasz cwany kolega był coraz zuchwalszi i postanowił zapolować na nasze rzeczy W pewnej chwili kumpel zaczyna wrzeszczeć - dzik, dzik był na moim stanowwisku - dodając, że widział wielką, czarną sylwetkę za swoimi plecami. To jednak okazał się lis Czemu czarny Bo wszystko w nocy jest czarne A le czemu wielki Ano temu, że lisowi towarzyszyło spore wiadro zanętowe z zanętą z krwi i posiekanej wątróbki
Polewaliśmy z gościa i lisa do samego rana, wymyślając do tego własne historie na tema temat zaistniałej syruacji
Rano poszliśmy odszukać wiadro, które leżało jakieś 50 m od naszych stanowisk. Zanęty oczywiście brak a parciane paski były z lekka sponiewierane. Pewnie się nie najadł więc to była zemsta ( to oczywiście jedna z naszych teorii na ten temat.
Może teraz kilka fotek.
To ja i moje stanowisko
A to kawałek wody
A teraz moja zdobycz Nie wiem ile mierzył ten okaz ale szkoda gadać
A to kumpla leszczyki, które złapał już podczas porannego pakowania około godziny 7 rano.
Ten pierwszy 45 cm a kolejny złapany po paru minutach 49 cm
Choć nie przyszło mi cieszyć się karpikiem, to było wesoło więc można powiedzieć, że jestem zadowolony
_________________
Reklama ta nie wyświetla się osobom zarejestrowanym, Zarejestruj się.
Samo obcowanie z naturą, w dobrym towarzystwie jest warte zachodu, nawet gdy nie ma ryb. Leszczyk ładny, węgorz też W moim przypadku to zamiast lisów, na łowisko podchodzą koty z pobliskiego szpitala Jest ich baaardzo dużo. Z Berezem jednego tak wykarmiliśmy, że wracał w okolice szpitala sunąc brzuchem po ziemi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za poblikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.