Podczas wędkowania na akwenie Śródlesie II , będącego pod opieką Koła PZW "Elektrownia" Opole, w dniu 22.09.20007 r. około godz. 17.00 ww. członek Koła PZW doprowadził w sposób świadomy do okaleczenia łabędzia z tegorocznego wylęgu w sposób polegający na zaciągnięciu żyłki, w którą zaplątał się łabędź, przepływając w odległości około 4-5 metrów od łowiska zajmowanego przez wędkarza.
Okaleczonego ptaka, który nie wskazywał oznak życia, w związku z zaatakowaniem wędkarza przez pozostałe łabędzie ww. wymieniony złapał za głowę i przeciągnął po ziemi na sąsiednie stanowisko wędkarskie, które chwilę wcześniej opuściłem, chcąc w ten sposób ukryć swoje bestialskie postępowanie, zapewne po to by odsunąć od siebie prawdopodobne na tę chwilę podejrzenie uśmiercenie łabędzia.
Sytuację tę oglądało wielu wędkarzy lecz działanie w związku z zaistniałą sytuacją podjąłem ja oraz kolega z Koła Pan C. S.
Widząc to zdarzenie wsiadłem w swój osobowy samochód i wróciłem na stanowisko, które chwilę wcześniej opuściłem, a na którym
znajdował podrzucony okaleczony łabędź.
Ponieważ wskazywał oznaki życia, wszedłem do wody wziąłem go do samochodu i udałem się z nim do weterynarza. Z uwagi na porę wydarzenia ( sobota, późne popołudnie ) lekarzem weterynarii, który udzielił pomocy ptakowi był M. T. Z uwagi na brak warunków na przetrzymanie łabędzia przy lecznicy, co chciał uczynić, prześwietlił łabędziowi szyję i podał leki. Prześwietlenie nie wykazało uszkodzenia kręgów szyjnych ale pomimo tego łabędź nie mógł utrzymać głowy w naturalnej pozycji i przewracał się.
Po udzieleniu tej pomocy zawiozłem z powrotem łabędzia na akwen Sródlesie II gdzie został wypuszczony - nadal był w złym stanie fizycznym i zdrowotnym.
Po tych działaniach wspólnie z kolegą S.C. poprosiliśmy sprawcę o wylegitymowanie się co uczynił. Na zapytanie dlaczego to uczynił stwierdził, że nie będą mu się łabędzie kręciły po stanowisku i nic takiego me uczynił poza zaciągnięciem żyłki na łabędziu.
Na zapytanie dlaczego nie udzielił łabędziowi pomocy pomimo, że miał samochód dostawczy umożliwiający przewóz łabędzia do lecznicy, stwierdził, ze me wie dlaczego tego nie uczynił i że to nie jego sprawa.
Znamiennym był fakt, że pomimo bestialskiego czynu i nie udzielenia łabędziowi pomocy ww. nadal spokojnie wędkował nie przejmując się zaistniałym wydarzeniem oraz podjętymi działaniami przez inne osoby.
Artykuł z mojego koła.
_________________ Nagrody w minikonkursach Wygrane: Zasponsorowane:
Reklama ta nie wyświetla się osobom zarejestrowanym, Zarejestruj się.
Nie jestem spokojny jak mnie cos wkurza to jestem skłonny wszystko(nawrzucać komus zanecic mu łowisko kamieniami jak mi w nie wejdzie czy cos takie nie jest mordeca zeby se ktos nie pomyslal ) zrobić ale nie taka rzecz ochłone to wtedy naprawiam ale prezgllo trzeba bylo jego sznurkiem okrecic i przeciagnac ciekawe jak by sie czu l...
,,które chwilę wcześniej opuściłem, chcąc w ten sposób ukryć swoje bestialskie''
,,które chwilę wcześniej opuściłem, chcąc w ten sposób ukryć swoje bestialskie''
nie czaje ??? wytlumaczy ktoś ???
Wyrwałeś z kontekstu.
Gość /czyt. debil/ przeciągnął łabędzia na sąsiednie stanowisko, żeby nie było na niego, czyli na stanowisko, gdzie jeszcze przed chwilą łowił daro91.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za poblikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.