Tak jak chyba każdy jeżdżę ze znajomymi na ryby.I co sie dzieje gdy ziomek wkłada do siatki kolejną zdobycz a ty dalej jak ta d...a siedzisz i tyko biernie (z zazdrością zerkasz)jak tam ryby sie same do siatki pakują.Zanęta ta sama nawet robak z tego samego pudełka.I co dalej d..pa.Chyba to jest największa próba cierpliwości.A jak to jest z wami?
_________________ Pozdro Mayki
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
Team jaka szkoda że nie jeździsz z kimś,to choć ma ktoś sprzęt pomóc znieść z auta nad wodę ty jako karpiarz masz tego sporo.A nie zawsze trzeba gadać przez cały okres wędkowania
Mam paru znajomych którzy łowią ryby ale nie mają cierpliwości siedzieć i czekać nawet kilka dni na branie ryby!!!A rzeczywiście jest tego trochę do noszenia- VW T4 LONG zazwyczaj na całej długości samochodu do połowy wysokości jest załadowany!!Ale tak już jest dla naszego pięknego sportu to zrobimy wszystko żeby tylko pobyć nad wodą i odpocząć w oczekiwaniu na rybę!!
Ja jadąc nad odre mam zapakowane kombi po sufit a a6 nie jest najmniejszym autem ale po co nam tyle tego ?Za łebasa rower jakiśkolwiek kij słoik z robalami i przygode czas zacząć.Chyba robimy sie za wygodni!
Idziemy z duchem czasu Ja na rowerze to tylko na spinning - wędka w pokrowcu na plecy mała torba z akcesoriami i jazda. Jak chcę już z gruntu połapać to muszę wziąć kilka rzeczy więcej i najczęściej proszę o podwózkę tatę albo się podczepię do znajomego
Gdy kolega łowi to różnie bywa największa złość mnie bierze jak siedzimy 4 godziny i złapiemy tylko 2 ryby i to akurat on złapie.
Jeżeli ja jeżdze z wójkiem i dziadkiem to nie ma tak że dziadek jest uprzejmy i łowi dla mnie albo dla wójka tylko dla siebie Oczywiście dziadek wpycha mi swoje złowione rybki ale nie biorę od niego ryb, bo przecież on je złowił Więc mnie tez to bardzo denerwuje kiedy to wójek siedzi około 7 metrów odemnie i wyjmuje leszcze po 1-1.5 kg a ja się bawię tylko z płotkami albo krąpikami o wielkości jak moja dłoń Ale cóż... kiedyś szczęście dopisze
Jak ja samemu jeżdzę na ryby to albo motorem albo rowerem, spinning w pokrowiec i pudełko przynent to już nie problem. Gorzej jest z gruntem na który jeżdze najczęściej, wtedy albo samochód albo piechotą 4 kilometry Spacer też dbrze robi hehe
A ja jestem dzikim samotnym bużańskim łowcą boleni .Czasem tylko kolega do mnie przyjeżdża na wspólne spinningowanie.Jeśli którykolwiek z nas złowi rybkę,gratulujemy sobie wzajemnie.Szybka sesja fotograficzna i rybka w dobrej kondycji odpływa tam gdzie jej miejsce.
_________________ With nature as with love for woman when not cherish die
A ja tam lubię popatrzeć jak koledzy łowią i cieszę się razem z nimi. Nie przeszkadza mi ze ktoś złowił rybę a ja nie, jeżeli wybieram się z jakimś kompanem na ryby to na pewno nie po to żeby ze sobą rywalizować tylko żeby miło spędzić czas gadając nawet o "dupie Marynie".
_________________ Złapać można chorobę weneryczną. Ryby się łowi!
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
Jeżeli jest to mój kolega to nie przeszkadza mi to.Ale jak ktoś obcy to sie denerwuje.Szczególnie jak spytam na co łowi a on udaje że jest głuchy jak pień.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.