Wyschnięte jeziora, zniszczone lasy, upadek turystyki. Wszystko przez boom budowlany. A dokładniej przez żwir.
Nie ma drugiej Krainy Wielkich Jezior. Unikalnego systemu naturalnie i sztucznie połą-czonych akwenów może nam pozazdrościć cała Europa. W ukształtowany przez lodowiec mazurski pejzaż wpisuje się równie niepowta-rzalny krajobraz starych wsi i miasteczek, przydrożnych kapliczek i drewnianych kościółków. Już niedługo sami możemy to zniszczyć.
Kraina Wielkich Jezior, tak jak cała Polska, zamienia się w plac budowy. Pisarz Kazimierz Orłoś mówi o znikającym pejzażu, dewastowanym niepohamowaną wycinką lasu i samowolą budowlaną. O wyrębie starych szpalerów, sadzonych jeszcze za Niemca, bo drogi zbyt wąskie, a ruch samochodowy coraz większy. Publicyści piszą o tandetnych Mazurach, oszpeconych brzydką architekturą, skła-dami materiałów budowlanych i tęczowymi plamami benzyny na wodzie.
Są i tacy, którzy Warmię i Mazury porównują do Kuwejtu. Z tą różnicą, że Kuwejtczycy śpią na ropie, a Warmiacy i Mazurzy na żwirze. I z tą, że ropa uczyniła Kuwejt jednym z najbogatszych państw świata, a Mazury na żwirze kokosów nie zrobią. Zarabiają nieliczni. Traci wielu, bo powstające w ekspresowym tempie żwirownie mogą doprowadzić do nieobliczalnych zmian mazurskiej przyrody. W porównaniu z tym przecięcie Doliny Rospudy trasą szybkiego ruchu okaże się drobnostką.
Kraina tysiąca kopalń
- Chcemy mieć nowe drogi, więc kopiemy żwir - mówi Krzysztof Worobiec, prezes Sadyby, Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur. - Kopalnie osuszają teren, więc tracimy cenne bagna i torfowiska. Do tego dochodzi hałas, pył i setki ciężarówek dziennie, które wożąc żwir na budowę dróg, rozjeżdżają drogi lokalne. Budując jedno, bezpowrotnie niszczymy drugie.
W Studziankach zdesperowani mieszkańcy zablokowali drogę, bo od drgań wywołanych przez przejeżdżające przez wieś ciężarówki pękają domy. Tak samo jest we Frączkach w gminie Dywity. W Kronowie (gmina Barczewo) wielki dół zaczyna się kilka metrów od ściany lasu. Prognozy nie są najlepsze: część lasu uschnie. Zygfryd Chwietczuk z Kronowa, który sprzedał kopalni kawałek swojej ziemi, dziś pluje sobie w brodę, że dał się namówić. Woda w jego studni zniknęła i choć kilka razy studnię pogłębiał, nie chce się pojawić. O pyle i hałasie woli nie mówić, bo od samego gadania skacze mu ciśnienie. - W takich warunkach trudno żyć - kręci głową.
Tych, którym trudno żyć, jest coraz więcej. Bo kopanie żwiru to żadna filozofia. Wystarczy bogate złoże i trochę grosza na sprzęt. Ludzi z pieniędzmi nie brakuje, bogatych złóż też nie. Zwłaszcza na Warmii i Mazurach.
I jest coraz gorzej.Czego człowiek nie zrobi dla kasy?Niedługo tak jak ktoś gdzieś już mówił ryby będziemy mogli tylko w oceanarium obejrzeć albo gdzieś ale na pewno nie w jeziorze.
Po prostu Polacy muszą sie przejechać na ekologii tak jak to zrobiły dawno inne bardziej cywilizowane narody. Niestety Polak nie umie sie uczyc na cudzych błędach
_________________ najlepsze ryby to te które zostają w wodzie! "catch and release" - złów i wypuść!!!!!!
"MĄDRY POLAK PO SZKODZIE" - czy większość Polaków nigdy nie nauczy się szanować przyrody - a jeżeli wiemy już teraz co nam grozi ,to dlaczego nie zapobiegamy temu???(piszę o większości ale oczywiście są ludzie ,dla których zależy na przyrodzie)...przecież to jest tak samo jak z chorobą - lepiej zapobiegać niż leczyć!!!... Jestem rodowitym mazurem i tym bardziej zależy mi na ochronie mojej pięknej krainy. Ludzie w życiu nie liczą się tylko pieniądze ,intensywny rozwój techniki itp.,pomyślmy czasami o tych pięknych widokach ,które przez straszny "wyścig szczurów" może będziemy mogli tylko wspominać z pamięci i zdjęć!!! RATUJMY PRZYRODĘ!!!
Może trzeba stworzyć więcej rezerwatów, aby tereny nimi objęte były niesprzedawalne.
Teraz jak ktoś chce pobudować hotel w środku lasu to nie ma problemu. Wystarczy dobrze posmarować to nadleśnictwo wyda zgodę.
rezerwat nie pomoże zawsze znajdzie się palant który wrzuci jakieś toksyczne śmieci albo coś po prostu w Polsce musiała by chyba być katastrofa ekologiczna żeby Polacy coś zrozumieli...
Taka nasz kołtuńska - narodowa świadomość. Śmieci do lasu, do wody, do rowu. Tak jesteśmy nauczeni od kilku pokoleń. Bo po co płacić za kontener? Nawet jak złapią to mała szkodliwość czynu i grzywna będzie mniejsza niż koszt utylizacji. Dlatego ludzie wyrzucają po lasach, firmy spuszczają ścieki. Jest taniej. A jak by za wyrzucenie śmieci przysolili z 5 tysiaków jednemu i drugiemu, firmie, która wypuściła ścieki kilkadzięsiąt lub kilkaset tysiaków to by inni się zastanowili i nie ryzykowali. Bo teraz nie ryzykują niczym, poza śmieszną grzywną. Na zachodzie za takie procedery są bardzo wysokie kary.
Mam działke nad Wkrą, a rzecz wygląda tak.
Jest od pyty działek i działkowców, domków letniskowych itp.
W całym mieście (miasto to chyba zbyt wielkie słowo ale..) nie ma kontenera żeby wyjeżdżając z działki można było wyrzucić śmieci. Nie raz miałem zapakowany samochód po brzegi i oprócz tego musiałem zapakować dwa worki 100l ze śmieciami. Czasami to w samochodzie bylo czuć z bagażnika. Nie powiem wkurzające to. Teraz się wycwaniłem, bo wycziłem śmietnik parę kilometrów dalej przy cmentarzu i i przed samym wyjazdem jadę tam wywalić. Wiem, że mało komu chce się tak kombinować i nie wszyscy wiedzą o tym śmietniku więc nie raz widziałem jak ktoś wyrzuca śmieci w lesie. Kiedyś koleś wyrzucał śmieci w lesie, a akurat jechałem samochodem przez las nad rzekę stanąłem samochodem z boku wysiadłem i podszedłem tak żeby mnie widział. Stanałem na przeciw wyjąłem kartkę (nie miałem długopisu) i zacząłem udawać, że spisuje jego numery rej, po czym wyjąłem telefon i poszedłem do samochodu (zadzwoniłem do żony). Nie miałem zamiaru dzwonić do nadleśnictwa, ani nigdzie. Odjechałem i stanąłem dalej. Koleś szybko wyskoczył z samochodu i zaczął pakować z powrotem do samochodu worki ze śmieciami. Wiem, że cieżko to zwalczyć, ale czasami można spróbować coś zrobić, a przy okazji niezły ubaw miałem.
_________________ Internet to miejsce na ćwiczenie najlepszych technik aktorskich bez pokazywania się na scenie
Zastanawiam się czemu nikt jeszcze nie wspomniał o przedsiębiorstwach, które eksploatują nasze mazurskie jeziora. Jeszcze parę lat temu gdy pojechało się na jeziorka np. w pobliżu Szczytna można było liczyć na spotkanie z konkretna rybką, a teraz większość pogłowia to osobniki długości palca. Czemu władze miast, podpisując umowy z owymi przedsiębiorstwami pozwalają na tak drastyczną eksploatację. Za parę lat w wielu zbiornikach nie pozostanie nic żywego oprócz roślin wodnych, czy nikt nie może kontrolować ilości ryb odławianych przez takie firmy, nie mówiąc już o tym żeby jeziora były przez nich zarybiane młoda obsadą. Szkoda tych naszych wspaniałych mazurskich jezior, nad które niedługo będzie można jechać najwyżej popływać, a nie wędkować.
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
To smutne jest coraz mniej dzikich pięknych miejsc wszędzie betonowe mury mazury to piękne miejsce wielkie jeziora mnóstwo ryb ale też różnych pięknych ptaków i innych rzadko spotykanych zwierząt tym postępem cywilizacyjnym stracimy to kiedyś bezpowrotnie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.