Ja to złowionych ryb przez siebie nie jem, z resztą przez kogo innego też nie pstryk i do wody Bo jak pomyślę sobie jak ta ryba(powiedzmy okoń)pięknie walczyła,jaka duża mogła by być za rok itd. to jeść mi się odechciewa.Dlatego jem tylko kupne morskie ryby jak morszczuk,dlatego też bardzo rzadko zabieram ze sobą ryby
Nie jadam ryb praktycznie w cale nawet na wigilie jedynie co trochę zjem to sandacz i pstrąg a za to reszta mojej rodziny uwielbia ryby i przez ostatni sezon trochu się złościli na mnie za to że ryby wypuszczam i tak co jakiś czas muszę im coś przynieść ale i tak większość wypuszczam
Dla mnie najsmaczniejsza ryba to złowiona przez siebie :)xD mi osobiście te sklepowe prawie w ogóle nie smakują No może wędzona makrela :):) Jak miałem z 8 lat to mnie kumpel taty na staw karpiowy zabrał. Złapaliśmy wtedy ładnego karpia kilo z czymś potem zagościł na wigilijnym stole Od tamtej pory żaden karp na święta mi nie smakował
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za poblikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.