Poprzedni temat :: Następny temat
Przynęty Tomka Krzyszczyka
Autor Wiadomość
borys 
Moderator
NADWORNY GLĘDA



Pomógł: 41 razy
Wiek: 35
Posty: 2174
Skąd: Jasło
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 13:23   

Ja przeważnie łowię zima :) Dzięki
_________________
Złapać można chorobę weneryczną. Ryby się łowi!
 
 
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
Internetowy sklep wędkarski
Tu zrobisz najtańsze zakupy. Nie zwlekaj i zamów już teraz
lawdzoj82 
Sandacz
spinningista



Pomógł: 2 razy
Wiek: 26
Posty: 330
Skąd: włocławek
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 15:38   

ambasador napisał/a:
Podczas wczorajszego wypadu z kijem znalazłem fajną miejscówkę, w której podobno regularnie padają sandałki.Jest to odcinek Wisły ze starymi główkami zbudowanymi z trelinki
Pewnie ci chodzi o główki na Toruńskiej :> Albo rozebrana starą główkę za mostem też jest ona z trelinek :> Ostatnio na 2 główce ładny szczupak odciął kumplowi żyłkę :uoee: Niestety na Toruńską to już nasz 3 wypad był i brak sandaczy :( Teraz planujemy poszukać sandaczy na burtach z dużym nurtem a mamy kilka takich wypatrzonych ale nie wiemy jak tam się dostać bo rzeczka nam przegradza drogę a łódki nie mamy ale coś się wymyśli :okok:
 
 
Borsuck
Sandacz
spinningista


Pomógł: 5 razy
Wiek: 29
Posty: 382
Skąd: Nowa Huta
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 18:42   

ginel napisał/a:
Borsuk co wy tam teraz poławiacie na Wiśle? Na jaki odcinek jeździsz, nie pytam dokładnie. Czy to centrum czy okolice? Pytam bo mam zamiar sie wybrać i przy okazji odwiedzić znajomych i rodzinkę. To bylo by takie szybkie wchłonięcie świeżego nowohuckiego powietrza.


Ja jeżdże głównie od zapory Dąbie w dół, aż do mostu kolejowego za Hutą, czasem jeszcze niżej.

goldfish napisał/a:
Borsuck zabij kumpla, wrzuć do Wisły i wal poniżej Kujaw:-))) Wygląda że sandały się naprawdę ruszyły. Mam pozytywne doniesienia z niższych odcinków. Jutro znów jadę.


Już go zabiłem, ale do wody lepiej nie będę wrzucal, bo w Krakowie działa ekipa W11 i jeszcze mnie złapią. Ostatnio w "Archiwum X" widziałem jakiś preparat, ktory zwłoki rozpuszcza :milczek:
_________________
Dopóki piłka w grze... to jeden c...
 
ambasador 
Karaś
Chodzi się na ryby a nie po ryby!!!


Pomógł: 3 razy
Wiek: 25
Posty: 80
Skąd: Włocławek
Wysłany: Sro Gru 03, 2008 11:51   

Dzięki Tomek.
Wysyłam namiary na PW.
No i czuję się zobowiązany opisać połowy i słynną już jakość. :radocha:
_________________
lukas
 
Borsuck
Sandacz
spinningista


Pomógł: 5 razy
Wiek: 29
Posty: 382
Skąd: Nowa Huta
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 17:05   

W końcu dziś mi się udało wybić na dwie godzinki. Pora niezbyt strategiczna (13:00 - 15:00), poziom wody niski. Stanąłem centralnie pod mostem na Łęgu. Dawno tam nie łowiłem. Badawczo chciałem obrzucić łowisko gumką żeby wykryć ewentualne zaczepy (zawsze tak robię). W pierwszym rzucie tracę twistera w okolicach brzegu. :...:
Zakładam szarego worma dł. około 17cm. i rzucam na środek. W drugim rzucie branie i holuję wielkiego sandacza, ktory jak na sandacza jakoś dziwnie po chwili zaczyna przypominać suma. Chociaż ryba się nie poddaje, to jednak to ja dyktuję warunki i miarowo podciągam ją do brzegu. Około 5 metrów od brzegu ryba się odczepia, a ja wyciągam z wody rozgięty hak... :[ Około metra plecionki oblepione jest śluzem. Upewnia mnie to z kim miałem do czynienia. Nie żałuję, w końcu okres ochronny wąsatego. Po kilku kolejnych rzutach mam już pewnośc co się dzieje pod wodą (stanowiska zaczepów nie uległy zmianie od sierpnia ;-) ).Po chwili dzwoni kolega i pyta gdzie jestem - mówi że zaraz przyjedzie pośmigać ze mną. Po skończonej rozmowie postanawiam pobadać pogranicze płycizny z rynną Tomkowym wobkiem typu "firetiger". Pierwszy rzut ponad rynnę, sprowadzenie wobka maksymalnie głęboko i lekkie przytrzymanie. Tnę i ściągam do brzegu sandałka 40 cm. Sorry za jakość zdjęcia, ale jako że mój wypad był efektem przerwy w pracy, to miałem do dyspozycji tylko telefon...

Szybka fotka i ryba wraca do wody. Kolejnych kilka rzutow - brak efektu. Postanawiam podłubać w rynnie za pomocą kogutka. W międzyczasie przyjechał kolega. Ledwo się z nim przywitałem i mam kolejne branie. Ryba znów schodzi, chociaż tym razem mam pewność, że to kolejny sandał, większy od poprzedniego. Przez godzinę cisza, zmieniam przynęty, sposób prowadzenia itd. Bez efektów. W międzyczasie kolega złamał szczytówkę w swoim spinningu (na zaczepie przy plecionce 8LB - pozdrowienia dla firmy Mitchell). Jako że ja bawiłem się castingiem, to oferuję mu skorzystanie ze swojej wklejanki, która leżała sobie bezczynnie na brzegu. I kolejny pech... W momencie, gdy kolega spytał gdzie jest wędka, puściłem korbkę i pokazałem ręką (była za krzakiem razem z moim plecakiem), w tym momencie nastąpiło branie, którego nie przyciąłem :[
O 15:00 musiałem się zwijać. Kolega prał obrotówkami i wahadłami - bez efektu. Proponowałem mu żeby sprobował troka, ale obstał przy swoim. Efekt 2 godzin bobrowania - jeden sandacz w samo południe, w dodatku niewymiarowy. Mogły być 3 sandały i sum - jak na warunki panujące nad wodą (niski stan) oraz czas trwania mojej "wyprawy" nie było źle, przynajmniej się pobawiłem. Ostatnie wypady nad wodę kończyły się totalnym bezrybiem. Chyba rzeczywiście sandacze się ruszyły. W sobotę jak dobrze pójdzie wyprawa całodniowa (oby pogoda dopisała).

Niestety Fotkę musiałem usunąć ze względu na to, że ryba jest niewymiarowa.
Przykro mi ale niestety regulamin
- admin
_________________
Dopóki piłka w grze... to jeden c...
 
goldfish 
Ukleja
spinningista


Wiek: 38
Posty: 17
Skąd: Siemianowice Śl.
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 21:30   

Test coraz bardziej przypada mi do gustu. Jeszcze chwila i nie trzeba będzie Cie przekupywać.:-))) Te niezacięte brania to na koguta?
Posłuchaj mnie choć raz i zostań na tej miejscówce tak do 21-22 w nocy.
Ten sum mógł tam zimować ale mógł też spokojnie żerować. Zostaniesz do nocy to sie przekonasz. Ale na wszelki wypadek - gdyby to jednak było zimowisko sumów - mów że śluz był z leszcza:-))
 
Borsuck
Sandacz
spinningista


Pomógł: 5 razy
Wiek: 29
Posty: 382
Skąd: Nowa Huta
Wysłany: Czw Gru 04, 2008 21:49   

goldfish napisał/a:
Posłuchaj mnie choć raz i zostań na tej miejscówce tak do 21-22 w nocy.


Planuję i planuję, ale jaja idzie odmrozić :uoee: Muszę zainwestować chyba w ubranko neoprenowe.

goldfish napisał/a:
Ale na wszelki wypadek - gdyby to jednak było zimowisko sumów - mów że śluz był z leszcza:-))


Wiesz, ja tam zawsze wyznaję zasadę "Catch & release" a przecież nie kontroluję co mi się do przynęty uwiesi.
Niezacięte brania - tak na koguta. Obławiałem nimi cierpliwie, bo wiedziałem że sandacz żeruje i przypuszczałem, że ewentualne większe osobniki robią to prawdopodobnie głębiej - za głęboko na wobki. Więc pozostał opad i jigowanie, a jakieś 7-8m od brzegu kij w górę i wyciąganie ekspresowe (kamienny "próg" na którym w sierpniu potraciłem trochę jigów, więc już błędow lepiej nie powtarzać).
_________________
Dopóki piłka w grze... to jeden c...
 
depesz 
Ukleja
KogutoMAN



Wiek: 31
Posty: 11
Skąd: Bojszowy
Wysłany: Pią Gru 05, 2008 23:56   

Witam wszystkich na forum. Reglaurnie go czytam ale dopiero teraz postanowiłem zabrać głos. :>
Czwartego w Barbórkę dostałem wolne z pracy i wczesnym rankiem "wziąłem" łódkę i popędziłem kolejny raz na zbiornik zaporowy Łąka k/Pszczyny. W tym roku poprzysięgłem sobie że zostanę jak przystało na szanującego się ślązaka KOGUCIARZEM. Ale sądząc po marnych wynikach w tym roku ....
Tak więc od 7.00 "zdobywałem doświadczenie" ryjąc dno kogutami i puchowcami. Wszystkie od Tomka. Przzynajmniej ja uważam że są najlepsze, a łowiłem już na różne. Od tych kupionych w Turawie po te które są do kupieniaw znanym sklepie internetowym. Notabene twórcą też jest Krzyszczyk ale nie Tomek. Połowy niestety bez efektów. Koło 10 pijąc ciepłą herbatę z miodem przeglądając pudełka z przynętami postanowiłem dla odmiany wypróbować wahadło Hydra kolor mosiądz. Pomimo że kupiłem ją stosunkowo dawno jeszcze jej nie wypróbowałem. Jakoś miałem (już nie!) niechętny stosunek do wahadłówek. Kojażył mi się z przedpotokowym okresem :P , a na dodatek wydawała mi się za mała (3,5cm) jak na szczupaki. Myślałem że wahadło na szczupaki "zaczyna się od ok.6cm.Miałem ją zamiar dopiero "wypuśćić" na wiosenne jazioklenie. Bez przekonania a raczej z ciekawości jak pracuje założyłem JĄ !!
Dosłownie pierwszy rzut i z opadu!! uderzył szczupak. Po emocionującym holu podebrałem chwytakiem pieknego Esoxa. I to nie byle jakiego, bo całe 76cm zębatego szczęścia. Moja życiówa.
Opowiadając to później kumplowi strasznie się śmiał że tak zażarty "koguciarz" łowi nie sandacza tylko szczupaka i to na wahadło i to z opadu!!!!

_________________
Najgorszy dzień na rybach jest lepszy od najlepszego dnia w pracy.
 
borys 
Moderator
NADWORNY GLĘDA



Pomógł: 41 razy
Wiek: 35
Posty: 2174
Skąd: Jasło
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 11:26   

Piękne trofeum depesz, Przymierzam się także do wahadłówek Tomka, ale też planuje je na klenie.
_________________
Złapać można chorobę weneryczną. Ryby się łowi!
 
 
Reklamy nie wyświetlają się osobom zarejestrowanym.
Internetowy sklep wędkarski
Tu zrobisz najtańsze zakupy. Nie zwlekaj i zamów już teraz
Borsuck
Sandacz
spinningista


Pomógł: 5 razy
Wiek: 29
Posty: 382
Skąd: Nowa Huta
Wysłany: Nie Gru 07, 2008 16:12   

Witam. Wczorajsze wielkie łowy skończyły się niczym. Pojechałem za Hutę z kolegą. Poiom wody zdecydowanie za wysoki, woda mega zmącona, prąd jak w wodospadzie niagara. Bobrowaliśmy chwilę na główkach od strony Brzegów, po godzinie postanowiliśmy zjechać do Niepołomic w okolice mostu kolejowego. Tutaj było jeszcze gorzej (chyba na Przewozie były wszystkie śluzy otwarte bo dawno nie widzialem takiej Wisły). Po 3 godz zwinęliśmy się. Dzisiaj z rana postanowiłem uderzyć na Łęg. Woda nadal wysoka i nadal zmącona, ale już mniej. Pogadałem chwilę z żywczarzem, który narzekał na bezrybie, potem ze spinningistą, który mówił to samo. Obadałem rynne i dwa dołki cięższymi gumami. Bez efektu. Idąc dalej spotkalem znajomego spinningistę, ktory twierdzil, że pół godziny temu mial skubnięcie w pobliżu brzegu na stosunkowo płytkiej wodzie. Pomyślałem, że skoro woda zmącona i poziom wysoki, to może podeszły. Postanowiłem znów spróbować firetigerem. Kilkanaście rzutow i lipa. Doszedłem do miejsca, gdzie rynna biegnie stosunkowo blisko brzegu. Postanowiłem obadać jej pogranicze z płycizną kogutkiem. Po kilku rzutach strata na zaczepie :|
Coś mnie podkusiło żeby założyć następnego. Założyłem też stalkę, bo prawdopodobnie poprzednie urwanie przynęty powstało na skutek przetarcia końcowki plecionki o kamienie. Wybrałem zielonego kogutka i plum do wody. Kilka rzutów, opad podczas którego nurt znosil przynętę i widzę przygięcie szczytówki. BUM! i siedzi! Sandacz nie potwór, ale tym razem wymiar miał (46 cm :glupek: ). Zapięty o jeden grot ale od wewnątrz pyska. Cały kogut pozostał na zewnątrz. Zrobiłem fotkę i plum do wody mętnookiego.

http://img67.imageshack.u...e=sanda7tx0.jpg

Obadałem jeszcze kogutkiem okolice, ale to był chyba jedyny żerujący osobnik tutaj. Poszedłem jeszcze niżej w dół Wisły i zbadałem gumami oraz największą cykadą od Tomka (Jak to leci z castingu to głowa mała - istny pocisk, omal nie zabiłem kaczki pływającej przy drugim brzegu!) dołek. Niestety w dołkach bez efektów. Im głebiej tym nurt wydawał się jeszcze silniejszy i każdy wabik zarzucony pod prąd zanim znalazł się w okolicach dna był znoszony w kierunku brzegu. Zachmurzenie zwiększyło się jeszcze bardziej i nagle o godz 13:40 było prawie zupełnie ciemno... no przynajmniej szaro. Postanowiłem spróbować gumką fluo, założyłem 8cm twisterka na 16g łbie i posłałem pod prąd.
Jigowałem po kamieniach wykonując skoki po ok. 70 cm, w którymś z kolei rzucie podczas opadu po którymś skoku znow przytrzymanie i sandacz - niestety jeszcze mniejszy (42cm). Nie robiłem mu nawet fotki, bo nijak ma się to do testu. O 14:00 byłem przemarznięty i zwinąłem się. Wracając usłyszałem tylko, że nic nie bierze od wspomnianego na początku żywczarza i spinningisty...

Wieczorem zacznę wrzucać fotki przynęt, których teraz używałem. Czyli obiecany przegląd. Skończę jutro, bo dziś mój aparat raczej nie podoła z wszystkimi.

[ Dodano: Nie Gru 07, 2008 17:25 ]
OK. Są w miarę wszystkie fotki! Jakby coś było niewyraźne, albo ktoś życzyłby sobie zdjęć z jakiegoś innego ujęcia, to piszcie w tym temacie. Zaznaczam na wstępie, że nie stwierdziłem śladów korozji na żadnej z przynęt, ani na kotwiczkach, ani kółkach łącznikowych - pisze na początku żeby się nie powtarzać przy opisie każdej.

Wobek tonący ze sterem, lądował w wodzie kilkadsiesiąt razy. Najwięcej tydzień temu w sobotę, na "Tomka miejscu", wydawał mi się idealny do tamtego lowiska. Ale czas tego wobka chyba nadejdzie dopiero w pelni sezonu szczupakowego, stan techniczny po wiślanych kąpielach bdb.
http://img242.imageshack....erowiec3tv3.jpg

Z trzech większych kogutków ostały się dwa, dzisiaj, jak już wspominałem jeden zostal na zaczepie.
kogutki: http://img177.imageshack....kogutki2sl9.jpg
kogutki: http://img156.imageshack....kogutki3xh5.jpg
Jak widać pióra od wiślanej wody nieco straciły, ale z którym kogutem się tak nie dzieje? Nie rozsypują się i póki co znoszą dzielnie bombardowanie dna.

Wahadełka największe. Mniejszy z nich, jest moim ulubieńcem, niestety jego czas nadejdzie dopiero na przelewach w pełni sezonu, bo nie wyobrażam sobie żeby klenie w niego nie waliły jak głupie. Pracuje przepięknie! Możliwe że na pstrągach się sprawdzi. Okaże się wkrótce. Drugie wahadełko też dosyć dobre. Stan techniczny praktycznie nie uległ zmianie - są cały czas jak nówki.
wahadła1: http://img242.imageshack....=wahada1xe6.jpg
wahadła2: http://img156.imageshack....=wahada3al9.jpg
wahadła3: http://img248.imageshack....=wahada3aa1.jpg

Wobler "firetiger" (nie wiem jak się nazywa, ale wiadomo o co chodzi). Sandacz z czwartku to jego zasługa. Co z tego, że niewymiarowy? Po 3 tygodniach bezrybia, nawet taki cieszy. Pomógł przełamać łowiecką "niemoc", dzisiaj już było ok. Kolejne dni pokażą czy coś jeszcze zdziała. Kotwice trzymały rybę pewnie, a wiadomo jaki sandał ma pysk...

tiger1: http://img504.imageshack....e=tiger1rp7.jpg
tiger2: http://img156.imageshack....e=tiger2rd2.jpg

Cykada największa. Niestety nie wiem ile waży, ale pracuje bardzo mocno. Czuć ją na kiju nawet gdy jest daleko od łowiącego (a leci naprawdę bardzo daleko). W miejscu mocowania kółka lącznikowego cykady z kotwicą znalazł się mały uszczerbek lakieru, rdza się jednak nie wdała. Obadałem dół cykady (czyli tą część, ktora szoruje dno podczas jigowania) - jest na zdjęciu. Chociaż lakier nieco przytarty, to o dziwo nie widać pod spodem jeszcze "bebechów" spod lakieru, w niejednej cykadzie po parokrotnym przeoraniu kamienistego dna bywa z tym różnie.
cykada1: http://img411.imageshack....=cykada2vm5.jpg
cykada2: http://img156.imageshack....=cukada2hr1.jpg

Niestety w wodzie była tylko na kilku wyprawach, gdy jeszcze się łudziłem złapać szczupaka w okolicy brzegu. Stan techn. bdb.
obrotka2: http://img248.imageshack....e=obrot4jv9.jpg
obrotka1: http://img504.imageshack....obrotka3mw6.jpg

Brezsterowiec - moj faworyt ze względu na pracę w wodzie. Łowiłem nim bardzo często, niekiedy wbrew logice (bo tak fajnie się go prowadzi, że jak ryby nie brały, to się nim po prostu bawiłem i kombinowalem :okok: ). Stan techn bdb. Żadnego nasiąkania wodą, ani ubytków lakieru. Myślę, że stanie się łowny, gdy nadejdzie pełnia sezonu. W tym sezonie będę próbował cierpliwie jeszcze chociażby dla samej frajdy prowadzenia go. A nóż! :mysli:

bezsterowiec: http://img411.imageshack....bezster3sf5.jpg
_________________
Dopóki piłka w grze... to jeden c...
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




Zbiórka funduszy na serwer
Osoby, które już nas wspomogły




Przelicznik pojemności szpuli

Mapa użytkowników
+ Wpisz się na mapę






Sklep Wędkarski








Strony Współpracujace
Flytiers
.:: Spinning ::.
Mapa Forum

Administracja nie odpowiada za materiały publikowane przez użytkowników. Użytkownik rejestrujac się na forum w pełni odpowiada za publikowane przez siebie wiadomosci. Wszelkie roszczenia w sprawie opublikowanych tresci prosimy zgłaszać do ich autorów.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Design by GrzegorzM www.wedkowanie.net
Hosting zapewnia provps.pl